Zaginiony uśmiech żabki Żużu

Na skraju zielonej, cichej polany mieszkała mała żabka o imieniu Żużu. Była znana wśród zwierząt ze swojego pogodnego uśmiechu, który pojawiał się na jej pyszczku częściej niż chmurki na letnim niebie. Każdego ranka witała słońce, kumkała radośnie i podskakiwała wesoło po miękkiej trawie. Ale pewnego szczególnego dnia stało się coś bardzo niezwykłego.

Tego poranka Żużu otworzyła oczy, przeciągnęła się… i poczuła się dziwnie. Przetarła łapką swój mały pyszczek, popatrzyła w taflę stawu — i aż podskoczyła z wrażenia.

— Ojej! — zakumkała. — Przecież… nie mam uśmiechu!

Jej odbicie było zupełnie inne niż zwykle. Usta, które zawsze wyginały się w wesoły łuczek, teraz były proste jak kijek. Żużu mrugnęła kilka razy, przechyliła głowę, spróbowała się uśmiechnąć… ale nic z tego.

— Czy mój uśmiech naprawdę zniknął? — wyszeptała.

Nie mogła tak tego zostawić. Postanowiła ruszyć na poszukiwania. Skoro mogła zgubić uśmiech, to może mogła też go odnaleźć!

Pierwszą osobą, a właściwie stworzeniem, które spotkała na swojej drodze, była Pszczółka Bubu — mała, szybka i zawsze zapracowana.

— Bubu! — zawołała Żużu, zbliżając się do kwitnącego krzewu.

Pszczółka przerwała zbieranie nektaru i spojrzała na żabkę.

— Dzień dobry, Żużu! A dlaczego taka smutna mina? — zapytała zdziwiona.

— Bo właśnie o to chodzi — westchnęła żabka. — Zgubiłam swój uśmiech! Nie widziałaś go może gdzieś między kwiatami?

Bubu zamyśliła się, skrzydełka zawibrowały jej szybciej niż zwykle.

— Hmmm… Uśmiechu nie widziałam, ale wiem jedno: kiedy pomagam kwiatom, robi mi się bardzo wesoło. Może i tobie pomoże mała pomoc komuś?

Żużu wzięła sobie te słowa do serca i postanowiła pomóc Bubu przenieść kilka pyłków z jednego kwiatka na drugi. Skakała ostrożnie, żeby nie zniszczyć delikatnych płatków, i robiła dokładnie to, o co prosiła ją pszczółka.

Kiedy skończyły, żabka zajrzała do pobliskiej sadzawki, żeby sprawdzić swoje odbicie. Ale jej pyszczek wciąż był smutny.

— Dziękuję, Bubu — powiedziała. — Ale to jeszcze nie to. Muszę szukać dalej.

Żużu podskakiwała więc dalej, aż spotkała Żółwia Toko, który od rana ćwiczył powolne kroki na polanie. Toko był najspokojniejszym mieszkańcem łąki, a jego opowieści zawsze trwały długo, ale za to uspokajały wszystkich słuchających.

— Toko! — zawołała żabka. — Zgubiłam uśmiech!

Żółw powoli uniósł głowę i spojrzał na nią swoimi głębokimi, spokojnymi oczami.

— Uśmiech, mówisz… — zamruczał. — Uśmiech jest jak słońce. Czasem chowa się za chmurami, ale zawsze gdzieś tam jest. Może potrzebujesz się zatrzymać i posłuchać świata?

— Posłuchać świata? — powtórzyła Żużu.

— Tak — odparł Toko i usiadł jeszcze wygodniej. — Usiądź ze mną na chwilę. Nic nie rób. Po prostu posłuchaj.

Żabka, choć nie tak cierpliwa jak żółw, usiadła obok niego. Razem słuchali szumu trawy, lekkiego trzepotu skrzydeł i plusku strumyka. Minęła minuta… dwie… trzy… a Żużu naprawdę poczuła się trochę spokojniejsza.

Ale kiedy spojrzała znów na wodę — uśmiechu wciąż nie było.

— Dziękuję, Toko. To było miłe. Ale mój uśmiech dalej się gdzieś chowa — powiedziała i ruszyła dalej.

Po chwili dotarła na polanę, gdzie bawiły się wiewiórki Lila i Riko. Skakały z gałęzi na gałąź, robiąc przy tym najróżniejsze piruety.

— Hej, Żużu! — zawołała Lila. — Chodź, pobawisz się z nami!

— Nie mogę… — żabka spuściła głowę. — Zgubiłam uśmiech.

— To chodź, spróbujemy go znaleźć w zabawie! — zawołał Riko. — Ścigamy się do tamtego pnia!

Zanim żabka zdążyła zaprotestować, wiewiórki już biegły. Żużu nie za bardzo lubiła wyścigi, ale tym razem pomyślała: „Może to coś pomoże?”

Pobiegła więc za nimi — najpierw powoli, potem coraz szybciej. Skakała, potykała się o listki, aż w końcu dotarła do pnia cała zziajana, a wiewiórki wiwatowały.

— Jest! Pierwsza żaba na mecie! — zaśmiał się Riko.

Żużu musiała przyznać, że poczuła się… fajnie. Ale gdy zajrzała do pobliskiej kałuży — jej pyszczek był nadal bez uśmiechu.

Zmęczona usiadła pod dużym liściem. Słońce zaczęło się chować za chmurami, a żabka zaczęła wątpić, czy kiedykolwiek znów się uśmiechnie.

— Co, jeśli mój uśmiech odszedł na zawsze? — szepnęła.

I właśnie wtedy usłyszała cichy płacz.

Żużu podeszła kawałek dalej i zobaczyła małego owada — biedronkę z połamanym skrzydełkiem. Biedronka siedziała samotnie na źdźble trawy i drżała.

— Co się stało? — zapytała delikatnie Żużu.

— Spadłam z gałązki… i teraz nie mogę wrócić do mojego domku… — zapłakała biedronka.

Żużu poczuła, jak coś ciepłego porusza się w jej brzuszku. Bez wahania powiedziała:

— Nie martw się. Pomogę ci wrócić.

Delikatnie wzięła biedronkę na swoją łapkę i ruszyła z nią w stronę krzewów, gdzie podobno mieszkały biedronki. Droga była długa, a żabka musiała wspinać się po kamieniach i podskakiwać przez korzenie. Ale ani przez chwilę nie narzekała.

Kiedy dotarły do celu, inne biedronki wybiegły naprzeciwko i zaczęły dziękować Żużu za pomoc. Najmniejsza biedronka spojrzała na nią z wdzięcznością.

— Jesteś taka dobra… Gdyby nie ty, wciąż siedziałabym tam sama — powiedziała cichutko.

Żużu poczuła nagłe ciepło w sercu. I zanim się obejrzała, jej usta… delikatnie uniosły się w górę.

— To mój uśmiech! — zakumkała z radością. — Wrócił!

Pobiegła do strumyka i spojrzała w wodę. Tak, uśmiech znów gościł na jej pyszczku — duży, szczery i promienny.

— Ale jak to się stało? — zastanawiała się na głos.

Wtedy usłyszała głos Toko, który podszedł powoli, jak to żółwie mają w zwyczaju.

— Czasem uśmiech pojawia się wtedy, gdy myślimy nie o sobie, lecz o innych — powiedział mądrze.

Żużu zrozumiała. Próbowała szukać uśmiechu wszędzie — w zabawie, w spokoju, w pomocy pszczółce. Ale tak naprawdę odnalazła go dopiero wtedy, gdy okazała serce komuś, kto jej potrzebował.

Od tej pory żabka Żużu znów była najszczęśliwszą mieszkanką polany — ale teraz wiedziała, że jej uśmiech nie jest czymś, co można zgubić przypadkiem. To coś, co nosi się w środku, gdy jest się dobrym dla innych.

Pytania na podsumowanie:

  1. Dlaczego Żużu wyruszyła na polanę?
    Odpowiedź: Ponieważ zauważyła, że zgubiła swój uśmiech i chciała go odnaleźć.
  2. Komu Żużu pomogła, zanim odzyskała uśmiech?
    Odpowiedź: Pomogła małej biedronce z połamanym skrzydełkiem wrócić do domu.
  3. Co sprawiło, że uśmiech Żużu powrócił?
    Odpowiedź: Uśmiech wrócił, gdy Żużu okazała serce i pomogła komuś w potrzebie.